• Wpisów:37
  • Średnio co: 93 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 09:27
  • Licznik odwiedzin:28 479 / 3546 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie bylo mnie tu ciut, a może i dlużej...właściwie to jestem, ale nadal jako podglądaczka...
Nic sie nie zmienia, wszystko sie zmienia- to tak w skrócie. Byle do czerwca, do obrony, do egzaminu na prawko i heja z tej dziury...tylko dokąd? Chcę wrocić na rodzinną glebę...nie myślałam, ze kiedys tak mocno zatęsknię...liczę dni do końca miesiąca bo w końcu śmignę na święta do domu
Tutaj jestem jak wklejona...wszystko sie dzieje obok...a ja jak takie marne zdjęcie nieudolnie doklejona do tej rzeczywistości...
 

 
Przychodzi wieczór i zaczynam powoli umierać...to

się dzieje samo...dopada mnie i nie wiem jak

przed tym uciec...wyraźne zdania układające się w

moje życie...to co straciłam, to za czym biegłam

na oślep nie bacząc na ofiary...to wszystko co

podeptałam...nic mi już tego nie wróci...nie

umiem się od tego odciąć...to wraca jak bumerang

i uderza z coraz większą mocą...tonę...czuję jak

powoli zatapiam się...nie umiem się wyrwać...nie

potrafię...nie chcę?nie umiem żyć bez przyjaźni...
  • awatar fisimisi: @maruda: to nie ja...to moje marne życie...
  • awatar maruda: piękne słowa. Sama tworzysz te wiersze?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Myślałam, że nigdy nie dorosnę...a ja chyba

naprawdę dorastam...z każdym dniem widzę to coraz

wyrazniej...wszystko robi się takie jasne i

oczywiste i takie wyrazne...wszystko co było

widzę jak na dłoni, swoje błędy, a było ich co

niemiara... nachodzą mnie w nocy...dopadają wtedy

kiedy tego najbardziej nie chcę...i ta jasność

której zawsze mi brakowało...Jezu...starzeje

się...mam starą duszę...
 

 
  • awatar poszukiwacz: szukaj więc nowego celu...drogowskazu, który pozwoli Ci wrócić na drogę, którą szłaś...a może to po prostu znak,że nie była to Twoja droga i musisz się wysilić i znaleść inną...mi się często zdarza,że palę się do czegoś i jak się nie udaje to mam doła...i trwa to póki nie ochłonę i nie zauważę,ze to nie koniec świata bo właśnie życie podsunęło mi pod nos coś, co nie jest gwarancją sukcesu ale ma jakiś potencjał...z resztą...wyszło chyb ajak prawienie morałów a nie tego chciałem...wiesz co jest nie tak, więc zmień to. odwróć sytuację na swoją korzyść
  • awatar poszukiwacz: dlaczego?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
tę Panią uwielbiam...zawsze kładzie mnie na łopatki, rozpływam się....



feature=related

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Błąka mi się po głowie ten kawałek...
  • awatar fisimisi: @ostrzej: heh...chciałabym, ale niestety jestem nałogowym podglądaczem;)...po drugie palce nie nadążają za myślami...,ale Ciebie zaczytuję z uwielbieniem;)
  • awatar zainspirujmy: świetna piosenka;)
  • awatar Gość: o, jak miło do Ciebie mówi: Ciociusiu.. ładnie. żeby i do mnie maluch tak mówił ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczorajsza nocka to przeginka na maksa...nie dość, że ekipa współmieszkająca nie powala intelektem to jeszcze do tego libacje urządza z zatrważającą częstotliwością...ten "akademik" jak go czule nazwę przyprawia mnie o mdłości...kolega zza ściany wpadł o 2 w nocy z jakimiś trzema siksami(max 16 lat)z rabanem nie lada, w zestawie z żonatym kumplem i dwoma menelami i zaczęła się jazdeczka...laski o znamienitych imionach Samanta(nie wiem jak pisać, czy po polsku czy może Samantha), Teresa i Vanessa...wypiły hektolitry wódki i poumierały robiąc tyle hałasu i tłukąc się nawzajem ile wlezie. A ci debile mieli taki ubaw ,że hej! Aż sama byłam sobą zaskoczona jak jedna z tych "niewiast" zaczęła mi się do wyra pakować to puściłam jej taką wiąchę(wychodząc z założenia ,że do tego pustego łba nic więcej nie dotrze), że zawinęła się od razu
Na tę chwilę jestem największą zołzą na LeśnejSzał...a ja się chciałam po prostu wyspać...czy to tak wiele?
 

 
I mija kolejny dzień mej nędznej egzystencji. Powoli staję się kimś kim nigdy nie chciałam być.
Chyba całe życie broniłam się, żeby do tego nie doszło...tylko zastanawiam się na co chciałam to zamienić...?Popieprzone wszystko...
  • awatar poszukiwacz: a kim nigdy nie chciałas być??
  • awatar Gość: a może zmiana wyjdzie na lepsze? avatar boski.
  • awatar Gość: a może zmiana wyjdzie na lepsze? avatar boski.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś jakby pozytywniej...choć za oknem szaruga i siąpi deszcz jakoś to wszystko inne jestZnalazłam sobie podyplomówkę i mam jakiś w miarę sensowny plan dalszego działania.
odezwała się Beti i pewnie dlatego jest jaśniejPierwszy raz w życiu zdarzyło mi się spotkać kogoś z kim bym się tak dogadywała...znamy się od kwietnia, a jakby sto lat...popierdzieleniec równy z Niej...tęskno mi...
 

 
...poziom rozmów sięgnął dna...samo dno i siedem metrów mułu jak mawiał mój fizyk w liceum...nie umiem być tak elastyczna i uśmiechać się do każdego napotkanego matoła...po prostu nie umiem.
 

 
Nie śpię...nie umiem zasnąć...rzucam się jak ryba...kołomyja w mojej głowie...
 

 
Zastanawiam się czy można od tak przebimbać życie?Przecieknie wszystko przez palce, a ja nawet nie zdążę się obejrzeć i będzie po zawodach...już sama nie pamiętam, o co w tym wszystkim może chodzić...czego ja tak naprawdę chcę od tego życia...celu mi brak...nie wiem dokąd zmierzam...na razie to stoję w miejscu i dogorywam...
 

 
Ja jestem jakaś nieogarnięta...komu ja to wysłałam???
 

 
Rzygać mi się chce od "nicnierobienia"...bezsensowność każdego poranka paraliżuje moją głowę...dziś idę poznać pewnego uduchowionego tetraplegika, którego banda świrów niosła wczoraj na noszach do Fortu Karola....jakiś obłęd
Bezskutecznie szukam pracy...wrrr...na to mnie tylko stać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie , nie...nie nadaje si do tego całego pisania...jestem raczej czytaczem cudzych wpisów...zwyczajnym podglądaczem
 

 
Ha...i nastała niedzielaczyli jeszcze jakies 6 dni do wyjazdu...fisiuję...nie wyłaże z wyra i gram namięnie...wciągam filmy, bo robię miejsce dla Dr Housa, którego namiętnie ściągam
Za oknem leje jak z cebra, a mi się czas dłuży...dodatkowo wieczór spędzam z kluska, więc trudno nazwać tę niedzielę wolną...ale jeszcze 6 dni...chyba dam radę...
Wczoraj zaszalałam w mieście...biorąc pod uwagę brak gotówki dla poprawienia sobie humoru kupiłam:
1 x torebeczkę
1 x pidzamkę...i górę kosmetyków...no bo mam zawsze tak, że jak mi sie kończą kosmetyki to jakoś tak zadziwiająco naraz WSZYSTKIE..dziwna przypadłość...
 

 
W mordę...już całkiem zapomniałam o tym blogu...wróciłam z tej Austrii i tak się zaprawiłam, że ledwo oddycham...no ,ale sobie troszkę pośmigałam na stokach...dziś mamy ostatki, a ja będę jak ten kret w domu tkwiła popijając aspirin c jakimś dobrym winem...
Odliczam dni do wyjazdu...chyba już tylko tym żyję...zachciało mi się normalności na maksa...chociaż zastanawiam się, czy to nie jest tak,że zawszę chcę mieć to, czego akurat nie mam...zawsze biec za swoim króliczkiem...,bo jak tak mam to chyba nigdy się nic nie zmieni...wrrr
 

 
Smutek , smutek i jeszcze raz smutek...dzisiejszy dzień nie należy do najszczęśliwszych...moje Szczęście się zapakowało i wyjechało do Polski...zostawiło mnie tutaj na pożarcie smokom w postaci dzieci i wyjechało...zalewam smutek butelką Chateau David...którego mam pod dostatkiem...czy zawsze tak jest ,że czujesz strate dopiero jak kogoś Ci zabraknie?
Jadę tramwajem i wszystko wygląda inaczej...jest pusto....moje serce na pół wieje chłodem...ktoś wyrwał mi wnętrzności i zostawił taki niedobitek....
No ,a tak wogóle to mój Chłop wyjechał do pracy....ja mam zamiar podążyć za Nim...bo nie po to studiowałam, żeby teraz użalać się nad sobą...i biadolić jaki ten świat niesprawiedliwy...ale dziś mogę...bo jestem nieskończenie samotna...jejku...to, aż boli...
Powoli pakuję się, bo w sobotę do Austrii na nartki...też mi się nie chce...dół i dół i dół...będzie lepiej...
 

 
Jestem ANIOŁEM...i wcale nie staram się sobie schlebiać...po prostu dzisiejszy dzień mi to uświadomił Praca z dziećmi zrobi z Ciebie świętego...serio...musicie spróbować W dobie bezstresowego wychowania inaczej nie da rady...a ręka świerzbi i normalnie korci, żeby przetrzepać tyłek...no ,ale ponoć jakieś urazy na tych biednych niewinnych mózgownicach mogą zostać i nie poradzą sobie dzieciny w dorosłym życiu...aż strach się bać..dobranoc....
 

 
Żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce...
Dziś wróciłam do tej szalonej pracy, a już mam jej po dziurki w nosie...praca z dziećmi może naprawdę wykończyć. Zabiła mnie ostatnio informacja o kobiecie,która urodziła ośmioraczki...nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić takiej sytuacji...ja mam na głowie 3 i już fisiuję, a co dopiero Ósemka!Wariatkowo murowane...spokojnie można nazwać to patologią. Moi podopieczni wchodzą właśnie w jedną z bardziej kretyńskich faz, a mianowicie zachwycają się wierszykami i powiedzonkami na temat pierdzenia, rzygania i co tam jeszcze można wymyślić głupiego...po 10 minutach z nimi powiedziałam, że nie widziałam ich 4 dni ,a już mam ich po dziurki w nosie...
Jutro będzie jeszcze lepiej, bo S. przygarnęła do naszego przytułku kolejną trójkę... dobra idę spać.
  • awatar mistyfikacja: również podziwiam. i też nie mam cierpliwości.
  • awatar OrenIshii: podziwiam Cię, ze potrafisz pracować z dziećmi. Nie mam cierpliwości
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›